Dołączył: 28 Maj 2009 Posty: 116 Skąd: diabli nadali
Wysłany: 2009-08-04, 09:03
Teraz się zastanawiam jak namówić sąsiadów,starszych ludzi żeby pozwolili na sterylizację kotki przybłędy która rezyduje na ogródkach.Dorobiła się już 2 uroczych kociąt.Wspomniałam w rozmowie że warto zaprowadzić koty do weterynarza,usłyszałam że pozniej kotki są "biedne"i nie mogą "korzystać z życia"
Będę naciskać
Dołączył: 28 Mar 2009 Posty: 266 Skąd: Z 84 ptaszków
Wysłany: 2009-08-04, 12:52
Brit! Plakat z Jenną jest absolutnie genialny!
Nie wiesz, jak to z prawami autorskimi jest? Czy może w ramach akcji społecznych jest to ominięte?
Bo ja gotowa jestem już dziś złożyć zamówienie w drukarni i dogadać się z okolicznymi wetami na przylepienie plakatu...
ezynka napisał/a:
Szkoda, z jednej strony, ze taki klub powstał i jest"suchy" a myślałaś o stworzeniu drugiego"mokrego"?
Nie, Ezynko, na razie nie widzę potrzeby oficjalnego zrzeszania się w klubach - na to musi być pomysł, trochę inny niż tylko "zbiór pasjonatów/hodowców".
Nie chcę pochopnie oceniać tam wszystkich, bo to duże forum, ale kilka osób odstawiło tam taką cyrkówkę w stosunku do mojej osoby, że nie ma szans, bym tam jeszcze się zalogowała.
Wiesz, z tym przełamywaniem stereotypów jest strasznie ciężko, zwłaszcza, że jest jakiś dziwny pęd, by przyklaskiwać bezpiecznym skostniałościom, bez żadnego wglądu na osobnicze różnice kota.
Poza tym, z tego, co udało mi się przez te kilka miesięcy zaobserwować, ludzie ze środowiska hodowców mają dziwne parcie na umoralnianie - oj, nie do mnie z tym!
I już moja obsesja - kontrola i trzymanie cię na sznureczku, byś się nie wychyliła. Jeśli choć cień uwiązania poczuję, które mnie krępuje, spieprzam aż się kurzy.
Przykład najbardziej jaskrawy i bolesny - KZ, ludzie zobaczyli Gezę na drzewie i się zaczęła jazda bez trzymanki!
Wiesz, jakoś tak zupełnie bez wstydu i skrępowania rzucali komentarzami w moją stronę o kotkach rujkujących biegających sobie po wsi w poszukiwaniu miłości, o bidulach umierających z głodu i zimna w lesie, o wychowywaniu maluchów pod krzakami, że moje zdjęcia wstyd przynoszą klubowi. Cholernie to boli, gdy czyta się takie komentarze padające w Twoją stronę.
Zamiast jakiejś porządnej dyskusji, na którą liczyłam, np. o deprywacji sensorycznej kota zamkniętego w domu, czy bakteriach, które może przynieść z trawy, same stereotypy - jakbym była upośledzona. I każda próba wyjaśniania zderzała się z jeszcze większymi kpinami i radami, które nie mając nic, absolutnie nic wspólnego z sytuacją, w której żyję.
Ja bardzo chętnie podejmę dialog i przyjmę wiedzę, ale jeśli będą to grubociosane stereotypy - raczkiem i drzwi za sobą zamykam. Niekoniecznie po cichu.
Nevermore!
Ja sobie na to nie pozwolę. I to musi być jasno wyłożone z mojej strony.
Ja ze swoimi kotami wychodzę i będę wychodzić. Bo nie mieści się w mojej wyobraźni, by mogły nie poczuć jak to jest pobiegać po drzewie.
Mam szczwany plan poburzyć stereotypy wiedzą z behawiorystyki, ale to trzeba czasu, czasu, czasu...
Maybe not today, maybe not tomorrow, but soon, and for the rest of your life, jak pocieszał Bogart swoją ukochaną na lotnisku w Casablance
A to ciekawe , ja nawet nie wiedziałam. Bo prawde mówiąc sprawa mnie tez dotyczy, bo nigdy nie sprzedałabym kota do domu co do którego miałabym choc cien podejrzenia że będzie swobodnie wypuszczany bez opieki i dowolnie bedzie "latał po wsi".I gdybym podejrzewała, ze moja Geza lata sobie wolno a jej cenne i wypracowane przeze mnie geny rozsiewaja sie po wsi to ...nawet nie trzeba mówic co;)Zabawne. Zwykle najwięcej szczekaja Ci, którzy najmniej maja do wyszczekania.I najmniej osiagnęli, bo hodowle traktuja jak rekompensowanie sobie czegoś. Lub traktuja ja ze smiertelna powagą. A KZ jest bardzo fajny w części nie dla hodowców, bo przynajmniej znajduje domy niechcianym bidom. Przynajmniej znajdował, bo przestałam odwiedzać KZ jakies 2 lata temu, kiedy stał się arena jakichs żenujących waśni oraz miejscem wymadrzania się nowicjuszy krytykujących wszystko i wszytskich:)
Z drugiej strony Anie nie popadnij w skrajnośc. Bo np. ja nie uwazam ,zebym okaleczala moje koty przez to, ze nie wychodzą.
Eh, mój post wskazuje na to jak często wchodze obecnie na wszelkie fora.Mówiąc o znajdowaniu domu niechcianym bidom, miałam na mysli Miau oczywiście. Na KZ nikt tak naprawdę tym się nie zajmował nigdy, no bo w sumie nie z tej przyczyny chyba powstał.Kiedyś, ale to juz chyba będzie z 5 lat temu, KZ miał fajny charakter- przyjaznego forum.Potem zaczał przemieniac sie w zamknięte koło wzajemnej adoracji, co mi coraz mniej odpowiadalo . Jakos nie odczuwałam nigdy potrzeby autokreowania się i opowiadania czego to nie osiagnełam w sferze hodowlanej:) Niemniej jestem w szczerym szoku, że Cię to spotkało akurat tam, cały czas myslałam , że na Miau.
Co do BOSS, to zdziwiło mnie, że w tej chwili uważa się go za oficjalny klub rasy, jak ktos wyżej napisal. No chyba, ze coś się u nich rozkręciło, nie wiem, bo nigdy nie skorzystałam z zaproszenia do klubu, więc nie wiem jak to wygląda od środka. Wiem tylko, że powstanie jakiegokolwiek klubu etc. musi miec sens poza samym ...zrzeszeniem się:)Ja w ogóle mam absolutna niechęc do zrzeszania się właśnie:)
Na marginesie, może na KZ przydałby sie watek p.t. "wiele kotów w małym mieszkaniu". Zadziwiające bowiem jak latwo w naszej rzeczywistosci akceptuje sie ta opcje w porównaniu z opcja wychodzenia kotow pod opieką. Moje obydwie kotki maja do dyspozycji 130 m2 a wciąz mam wrazenie, że to za mało i że faktycznie byłyby szczęśliwsze mogąc wychodzić pod opieką. De facto wszytskie moja maluszki sprzedane do hodowli poza granicami naszego kraju maja do dyspozycji zabezpieczony ogród, wolierę, tudzież inne udogodnienia. Czyli to samo co u Ciebie Annie. Zastanawiająca jest więc dla mnie ta łatwośc ferowania wyrokow na podstawie jednego zdjęcia. Szok.
No i jeszcze jedno. Jedynym forum o syjamach , które z przyjemnościa odwiedzam jest pewne anglojęzyczne forum, prowadzone przez włascicieli a nie hodowców syjamów. Jest przyjazne i nikt nie ma na nim tendencji do osądzania, krytykowania etc. A więc można jak sie chce...
Ostatnio zmieniony przez Annie 2009-08-11, 11:26, w całości zmieniany 1 raz
Wyprowadzam na smyczy,na ogródku smycz odpinam a Szara na ugiętych łapach szoruje brzuchem w stronę mieszkania.
Wygląda jak suto upasiony szczur kiedy przemyka przez piwnicę,schody i myka do domu.Woli parapety. Tu czuje się bezpiecznie.
O, to to właśnie!
Toccata napisał/a:
I coś wam jeszcze powiem, już na temat. Syjamy naprawdę są cholernie wredne i mordercze. Nie wierzcie Annie. Sama doświasdczyłam próby zamęczenia mnie na śmierć przez Lunę!!! Skandal!!! Zwierz widzi mnie pierwszy raz na oczy i odczepić się nie chce, tylko domaga się machania piórkiem!!!! A próby zagłodzenia gościa? Poprzez nachalne mieszanie w garach i namiętne kradzieże wiktuałów z kanapki? Ech, idę do pracy, ale mogę jeszcze kilka przykładów podać.
Po pierwsze, moja droga, Lunę mi zaczarowałaś - do Twojego przyjazdu to był całkiem normalny kot, który lepił się tylko do mnie, a do gości z należytym wiktoriańskim dystansem.
No, przyjechała menda i mi ją rozregulowała!!
Wiesz, że po Twoim przyjeździe Luna stała się ufna do gości?
Dwa.
Ostrzegałam, żeby nie wpuszczać do kuchni. Po to są tam drzwi, by móc zjeść spokojnie, bo przy moich kotach się nie da.
Trzy.
Z kanapki to kradł Regan.
Cztery.
Strasznie Cię to wszystko rajcowało!!
A rajcowało, nie zaprzeczam. Pasjami przepadam a bezczelowatymi stworami, nieważne koty czy ludzie. Grunt, żeby wiedział czego chce i miał niezaprzeczalny wdzięk! Regan ma że hoho.
Luna to taka Cecile de Volanges, odegrałam wobec niej rolę Valmonta, nie zaprzeczam. I chyba dobrze, że wydobyłam z niej esencję syjamowości
Ogólnie, powiem Wam, że nie jestem entuzjastką IV grupy, lbi koty ciężke, duże i ofutrzone, ale... w bezpośrednim kontakcie te koty mają cholerny urok!
Dołączył: 28 Mar 2009 Posty: 266 Skąd: Z 84 ptaszków
Wysłany: 2009-08-11, 11:36
Achtung Baby!
Edytowałam wszystkie nasze posty (tzn. pomniejszyłam rozmiar off-topu dla wygody czytania), które zbaczały z głównego tematu, w ścieżynę tyle nieprzyjemną, co chyba niepotrzebną. Niewygodnie się z tym czułam, a chciałabym, aby Rzycie były wolne od przepychanek i utyskiwań na innych - chyba, że miałoby to jakiś wyższy (czyt. zmienno-reformatorski) cel.
(No, a przynajmniej, by marudzenia odznaczały się "mniejszością" na tle głównych tematów.)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum